czwartek, 3 sierpnia 2017

Zniszczeni.


 Czerwiec
 
 Tak naprawdę każdy z nas cierpi. Każdy chce tej drugiej osoby. Pragnie jej wzroku, dotyku, głosu. Wszystkiego co z nią związane. Potrzebuje każdej cząstki tego człowieka. Czuć, że jest zawsze obok.

"I wciąż spoglądam się za siebie z nadzieją, że będziesz tam stał. Że wyciągniesz do mnie rękę
i zabierzesz mnie daleko stąd..."


    Chcemy być zauważani w każdym momencie. Jednak kiedy nasze oczy się spotkają...od razu odwracamy wzrok. Jak bardzo zniszczeni musimy być, aby się tak zachowywać? Chcemy kochać
i być kochanymi. Czemu wciąż przynosi nam to tak wiele bólu?

_________________________________________________________________________________

 
    Jestem tchórzem. Nie mogę się znowu podnieść, poczuć pewnego rodzaju siły. Chcę coś zrobić, ale tego nie potrafię. Jak wiele muszę jeszcze poświęcić, żeby zrozumieć jak mało jestem warta? Jak wiele mi brakuje do bycia kimś. Chyba nie potrafię pogodzić się z żadną porażką. Za bardzo wchodzi mi to na ambicje.
    Czuję się podle. Zrobiłabym wszystko, a i tak to nic nie da. Ile bym nie poświęciła i tak byś na mnie nie spojrzał. I tak być mi nie zaufał. Nie zaryzykował.
    Wyjątkowość. Żegnam osobę, której ufałam. Jedyny, który mnie zaintrygował. Jedyny, który przyprawiał mnie o stres, wzbudzał najsilniejsze uczucia i rozbudzał nawet najdalsze zakamarki mojego serca. Odejdę. Nie będę więcej przeszkodą. Jeśli tego właśnie pragniesz możemy się nawet nigdy nie spotkać.
     Ale tak naprawdę bym tego nie chciała. Liczyłam na inne zakończenie. Wierzyłam, że cokolwiek uda mi się naprawić. Mój mózg nadal nie przyswoił tej myśli. Bo jestem ci obojętna.

    Chciałabym dotknąć twojej ręki. Potrzymać ją. Oprzeć głowę na twojej piersi i posłuchać najpiękniejszej muzyki - bicia twojego serca. Być częścią Twego życia. W najmniejszym stopniu,
ale w nim istnieć.

 
    Chcę, żebyś o mnie nigdy nie zapomniał. Nawet jeśli już nigdy na mnie nie spojrzysz.

   
Pragnę tej uwagi. Niech ktokolwiek mnie zauważy.  

_________________________________________________________________________________

Sierpień

    Tak bardzo tęsknie. Niewyobrażalnie. Jak mogłam pomyśleć, że zapomnę. Przecież to nie choroba. "Przejdzie ci, poznasz kogoś innego i się znowu zakochasz". To jak z przeziębieniem, nie? Głupi jesteście, jeśli tak uważacie. Wariuję z dnia na dzień. Nikt tego nie potrafi zrozumieć. Wszyscy powiedzą, że jestem już nudna. Moje uczucia są wieczne jak cierpienie, na które jestem skazana przez obojętność, którą mnie darzysz.
    Czasem zastanawiam się jak wyglądało by życie innych ludzi beze mnie. Jego szczególnie. Myślę, że bylibyście niewyobrażalnie szczęśliwi. Wszyscy. Bez wyjątku.
    Gdybym tylko mogła panować nad tym co się ze mną dzieje. Jak nisko jeszcze upadnę? Bez względu na to udowodnię Ci jeszcze to, czego nie dałam rady przez twoją nieobecność. Każdy mi powie "Daj se spokój, po co ci to?", ale ja się nie poddam. Odnajdę Cię za wszelką cenę. Czy kiedykolwiek dowiem się prawdy, płynącej szczerze z twojego serca? 
     Próbuję złapać się czegokolwiek, żeby o Tobie zapomnieć, jednak wychodzi na to, że czuję się jeszcze gorzej. Jedyną bronią, jaka mi pozostała jest muzyka. Nie mogę być tchórzem. Nie mogę się zawahać.
    Chciałabym wiedzieć czy kiedykolwiek myślałeś w podobny sposób do mnie.


/Aneta
     

piątek, 21 kwietnia 2017

Im bardziej nie chcę Cię znać, tym bardziej Cię potrzebuję.



      "Nawet jeśli obdarzysz kogoś swoją miłością, nie masz gwarancji, czy dostaniesz coś w zamian...



    Każdy nowy dzień to dramat. Nie mam pomysłu na jutro. Jestem zepsuta i wypalona. Czemu jestem nic nie wartym śmieciem? Zabawką, o której się przypomina, gdy nikogo innego nie ma w pobliżu.
     A może faktycznie powinnam odpuścić? W końcu odejść, pozostawić to tak jak jest. Z honorem opuścić miejsce walki. Rzucić wszystko w cholerę i poszukać sensu życia. Ale co osoba w moim wieku może zrobić? Jak mogłabym porzucić kogoś, o kogo walczę już tak długo? A jednocześnie bezskutecznie. Jednak nie wyobrażam sobie dnia bez spojrzenia na niego. Bez usłyszenia jego głosu czy śmiechu. Czemu jestem tak bardzo niezauważalna? Choć robię wszystko co mogę, tracę już nadzieję i siłę. Jak mam dalej funkcjonować? Ledwo się skupię i już myślę tylko o nim. O tym jak bardzo chciałabym go potrzymać za rękę, przytulić, powiedzieć, że bez niego czuję się pusta. Bo jestem tylko człowiekiem, który tak naprawdę może tylko kochać. Dlaczego miłość nie zawsze jest odwzajemniana? Dlaczego drugi człowiek nie widzi tej ciężkiej pracy, poświęcenia, a jednocześnie ciągłego załamywania się? Skoro od początku byłam skazana na cierpienie, czemu w ogóle to wszystko się stało? Po co między nami narodziła się relacja? Dlaczego uwierzyłam, że ktoś darzy mnie tak silnym uczuciem nie myśląc, że jeszcze nie rozumie jak poważnym słowem jest miłość.
     Znowu patrzę na siebie w lustrze. Widzę coraz większe zaciemnienia pod oczami. Odczuwam coraz większe zmęczenie. Brak wiary i nadziei. Zero planów na przyszłość. Ciągła chęć jedzenia i płakania. Anarchia. Nie da się tak żyć. To nie jest normalne.
     Wstając z łóżka zastanawiam się po co nadal to robię. Jaki ma sens układanie włosów, malowanie ust nową pomadką i ubieranie nowej sukienki, skoro on i tak ma Cię w dupie? Skoro nawet nie zauważy, że udajesz pod toną tapety najszczęśliwszą osobę na świecie? Skoro nie zauważy wiecznego gapienia się na laski, które stoją obok niego? Bycie zazdrosnym. Okropne uczucie. Jestem szczęśliwa, kiedy on się śmieje, jednak ona go niszczy.
     Czuję się jak w jakieś klatce, z której nie mogę wyjść szukając wiecznie odpowiedniego klucza, który będzie pasował do kłódki. A znaleźć ten klucz można tylko przez znalezienie odpowiedniej osoby. Tej jedynej. Kiedy zajrzę do jej wnętrza będę miała ten klucz. Tylko...skąd mam wiedzieć kto jest tą właściwą osobą? Oddać życie - oddałabym.
      Chciałabym być kimś innym. Zamienić się życiem choć na jeden dzień. Myśleć o kimś lub czymś innym w każdej chwili. Być uśmiechnięta i szczęśliwa, bo żyję. Dlaczego więc muszę tak cierpieć? Czemu nie mogę być jak inni, którzy nie dbają o uczucia, a po zerwaniu mają gdzieś daną osobę. Nie obchodzą ich dalsze relacje z tym człowiekiem. Tylko ja. Ja nie mogę zapomnieć. Ja tłumię w sobie uczucie, które powinno z dnia na dzień wygasać, a przez cały czas pali się tak samo wielkim płomieniem. Takim, który próbuje codziennie wyskoczyć z piersi i pokazać wszystkim jak naprawdę się czuję. Jak bardzo słabym człowiekiem jestem. Ten płomień wypala mnie od środka.
     
   "Poczuć znowu tą wspaniałą wiosnę. Zapach kwiatów. Wszędzie dookoła ludzie. Nagle zaczynie padać śnieg. Śnieg w kwietniu, tak. Poczuć ciepło tej drugiej osoby. Prawie że gorączka. Ale to stres. Bywało gorzej. Czuć wzrok innych na sobie. Nie zastanawiać się czy jutro na mnie spojrzy, czy powie, że ładnie wyglądam. Dbać o inne sprawy, ważniejsze w danym czasie. Być niewyobrażalnie szczęśliwym. Chwila. To tylko dziwne uczucie. To się już skończyło. Byliśmy tam. Wróćmy. Tam."
   



...a jeśli już będziecie razem, może to przynieść jedynie cierpienie, więc lepiej szybko to zakończyć 
i odejść ze złamanym sercem."


/Heroine

poniedziałek, 27 marca 2017

Niezapomniane

                         
                                                                                                 

Podaj mi choć jedno miejsce
Do którego mogłabym należeć
Jednak myślę, że jedyne takie
To Twoje Serce



Dzisiaj mijają dwa lata.
   Najgorsze to jest chyba to jak bardzo wciąż Cię kocham. Jak bardzo jestem zazdrosna. Jak często jest mi źle. Jak często płaczę, wciąż z tego samego powodu. Skąd mam wiedzieć czy mam jeszcze na co czekać? Często zadaję sobie pytania "Po co ty jeszcze żyjesz? Nie lepiej by było skończyć ze sobą?". Bo w zasadzie człowiek jest bezużyteczny bez miłości. Czuje coraz mniej. Przestaje być sobą. Nie umie przestać kochać tej jednej osoby.
   I kiedy ludzie spytają "Ile ty dziecko masz lat, co? 15? Co ty możesz wiedzieć o miłość?". Wiek nie czyni mnie dzieckiem czy dorosłym. To moje czyny i podejście do życia wykazuje takie rzeczy. Jestem dzieckiem, jestem często dziecinna, ale potrafię być dojrzałą, rozsądną i szczerą osobą. Więc czemu nie mogę uzyskać tego samego w zamian? Czemu nie mam prawa być w końcu szczęśliwa?
    Wierzę w to, że nasze spotkanie nie było kwestią przypadku. Każde zdarzenie ma jakiś cel. Jednak czym mają być ostatnie tygodnie? Karą za bycie złym człowiekiem? Tracę już zmysły. Nie wiem co mogłabym jeszcze zrobić.
    Czuję, że jeśli nic więcej się nie wydarzy, to każde z nas pójdzie swoją drogą, ja będę pogrążona w głębokim smutku, a ty zwyczajnie to olejesz.
    Do cholery jasnej, kiedy to się skończy? 
    
    Tańczę. Śpiewam. Płaczę. Jem. Maluję. Płaczę. Czytam. Słucham. Płaczę. Wyrzucam. Wymiotuję. Płaczę. Spalam. Wyłączam. Płaczę.
Wycieram ręką mokre policzki i idę po chusteczki.
Patrzę w lustro.
I płaczę.

        3 pieprzone miesiące. Po tym wszystko się skończy. Czy mogę tego żałować? Tego wszystkiego? Czy powinnam? Tyle rozmów. Śmiechu. Płaczu. Czy to wszystko ma tak zwyczajnie zostać...stracone? Czy nie ma jakiegoś innego wyjścia?
    Jestem tak strasznie zagubiona, mój umysł wariuje, a serce przestało podpowiadać. Kogo albo czego mam teraz słuchać?
    Czy ludziom trzeba rysować strzałki, żeby szli w dobrą stronę?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

   Kiedy to minęło?
   Czas. Ciekawy.
   Potrzebować a chcieć. Jest różnica. Jak między posiadać i nie mieć. Zabawne. I proste do tego.
 
   Zna ktoś jakiś wysoki wieżowiec? Potrzebuję najwyższego. Jak najwięcej pięter.


Brakuje mi powietrza. 
To tak jakby ktoś wyrywał mi płuca. 

 
   Kiedyś byłam taka kreatywna. Teraz nawet zdań nie potrafię dobrze złożyć.


/Heroine

czwartek, 16 lutego 2017

Odnajdując siebie.


        

     Czekam.
I nie przestanę.
Może to głupie.
Ale ja nigdy z Ciebie nie zrezygnuję.


 
    Kiedy tak bardzo się zmieniłam? A może zawsze taka byłam? Czy możliwe, że czuję tak straszną pustkę z tego samego powodu? Jednocześnie odważyłam się zrobić coś tak niemożliwego...Wciąż. Niezmiennie. Czuję to samo. Może nawet silniej i głębiej. 
 
    "Jeszcze dzisiaj muszę zrobić tyle rzeczy. Jutro sprawdzian z angielskiego, a ja nie umiem połowy. Uspokój się. Dasz radę. Dobra, ustawiłam budzik. Położę go i pójdę w końcu spać. Wdech...wydech.
Nie, muszę sprawdzić czy jest dobrze nastawiony. Okej, jest w porządku. Aneta, na sto procent? A co jeśli się spóźnię do szkoły? Znowu będę panikować. Muszę sprawdzić jeszcze raz. Dobra, teraz już mogę w końcu zasnąć. O matko, a co jeśli zawalę historię? Przecież tak naprawdę nic nie umiem. A co się stanie, jeżeli nie zamknę drzwi lub nie wyłączę gazu? Oddychaj, spokojnie. Wszystko będzie dobrze. Wdech...i wydech. I jeszcze raz. Głęboki wdech. Wszystko będzie dobrze. I jeszcze raz."

   Nie umrę. Jedyna rzecz, której powinnam być pewna.

   Mogę się na niego spojrzeć i nie odwracać wzroku? Czy to nie jest obsesja?
Jestem beznadziejnie zakochana. Uczucie, które we mnie jest to jedna z niewielu rzeczy, które są tak prawdziwe. Pragnę zatopić się w nim w całości. Chcę trzymać cię za rękę i nigdy nie puszczać.
   A tak właściwie to czego mi brakuje? Lub co zrobiłam, że nic się nie zmienia, mimo, że tak dużo osiągnęłam? A może to ja jestem niecierpliwa?

  Anarchia panuje w moim umyśle. Jestem więźniem własnego życia. Wołam o pomoc, ale na tyle cicho, że nikt mnie nie słyszy. A może tylko udaję taką ofiarę? Wymyślam sobie problemy?
Co jeśli tak jest?
  Chaos. Ogromny chaos. Wypełnia moją duszę w nieskończoność.

   Świat został stworzony w bardzo niesprawiedliwy sposób. I nienawidzę tej całej zabawy w schematyczne życie. Dom, szkoła, nauka, dom. Następnie dom, praca, praca, praca, dom. Potem ewentualny związek, dzieci, starość, śmierć. Skoro zostaliśmy stworzeni, to czemu cały nasz żywot jest tak strasznie beznadziejny i bezsensowny? Dlatego właśnie nie wierzę w Boga. Nie potrafię wierzyć w te bajki dla dzieci. Jasne, teraz zagorzali katolicy powiedzą, że jestem taka, że żeby uwierzyć muszę to zobaczyć, dotknąć, poczuć. Może to i prawda, ale większość ludzi jest takich.

   Jestem samolubna. Okropnie nieludzka. Niemyśląca i bez serca.

   Jeszcze nie raz zapłaczę. Z twojego powodu. Już dzisiaj wyrzuciłam 2 chusteczki.

 
Prowadź mnie i moje serce.
Tam gdzie jego miejsce.



Walcz.
Jeśli ci zależy to nie możesz się poddać.
Nigdy. 


/Aneta


 

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Dlaczego?

8.12.2016

Dlaczego?
Dlaczego mnie nie widzisz?
Dlaczego mnie nie słyszysz?
Dlaczego nie jestem już ważna?
Dlaczego czuję pustkę?
Dlaczego jestem sama?
Dlaczego Cię wciąż kocham?
Dlaczego?

 
 Czasami czuję, że nie jestem w stanie nic zmienić. Innym daję rady, a sama ich nie biorę do siebie.
Jestem okropnym człowiekiem. Chociaż nie wiem czy nawet człowiekiem.
Zawsze wszystko niszczę.
Czemu nigdy nie mogę być wystarczająco dobra? Idealna? Jak oni wszyscy. Dlaczego ta doskonałość otaczająca mnie nie dotyczy?
Czyżbym sobie zasłużyła na taką karę? Czy to jest w ogóle jakaś kara?
Jedyne co we mnie się dzieje to chaos. Ogromny chaos. Dezorientacja. Brak siły.
Tylko wieczne poczucie winy. Robienie z siebie ofiary. WIECZNA TRAGEDIA. 
Po co w ogóle ja żyję? Dla cierpienia? Dla niszczenia siebie i innych? Dla kogo? Siebie?
Na pewno nie.

Tęsknie za prawdziwym życiem. Wspomnienia przywołują wspaniałe chwilę, których teraz mi bardzo żal. Dlaczego czas tak szybko mija? Jest moim największym wrogiem.
Dlaczego znowu czuję się samotnie? Przecież nie jestem sama. Mam pełno przyjaciół, rodzinę. Wszystko, co najważniejsze w życiu. Czego chcieć więcej? Czego?!
Chcę być wolna. I silna. Mająca czas na wszystko. Inteligentna. Zdrowa. Ładna. Szczupła. Idealna.
Zabierzcie mój mózg. I pozostałości z serca. Zabierzcie!

_________________________________________________________________________________

Życie jest złe.
Najgorsze nieodwzajemnione miłości.
Uczucie zimna.
Samotność.
Kołatanie serca.
Mdłości.
Zostawmy to wszystko.
Opuśćmy ten świat.
Bądźmy wolni.
Żyjmy prawdziwie.



Jestem samolubna. Strasznie samolubna. Słaba.

Nie jestem znowu sobą. Nie mogę tego zrozumieć.


_________________________________________________________________________________


Odpowiedz mi na to pytanie.
Czy każdy wrażliwiec jest artystą...? Czy to każdy artysta jest wrażliwcem?


Czy kiedykolwiek zrozumiesz, że byłeś pierwszym, którego pokochałam?
Idealnie i prawdziwie.
Nigdy nie mogłam zrozumieć dlaczego.
Kocham u ludzi wyjątkowość...inność.
I właśnie to zobaczyłam w Tobie.
Tylko w Tobie.
 _________________________________________________________________________________

   Gdybym tylko zawsze robiła to o czym pomyślę. Jestem w tych kwestiach naprawdę kiepska. Mówię o noworocznych postanowieniach. Minęło 10 dni, a ja wciąż stoję w miejscu i nie wiem jak się ruszyć. Która droga jest tą właściwą? Skąd będę wiedziała, że to własnie ta?
   Czasami zachowuję się jak małe dziecko. Obracam się dookoła z głową podniesioną ku górze
i jedyne co widzę to sufit. Powinnam dostrzec jego barwę, kurz na lampie czy nawet pajęczynę
w kącie. Jednak, gdy pomyślę o czymś zupełnie innym tracę kontrolę nad moją wyobraźnią tworząc kolejne, trudne do spełnienia marzenia,
   Kiedy minęło te 15 lat? Wytłumacz mi, jak to jest możliwe, że już "zaraz" będę dorosła?
Nie jestem gotowa. Na nic.

Czuję strach o przyszłość swojego kraju. Strach o życie swoich bliskich i własne.

Strach to mój wróg. On niszczy moje zdrowie, prześladuje mnie i będzie to robił, aż do wyniszczenia mojej psychiki.


/Post pisany na przełomie 12.2016/01.2017

Heroine

czwartek, 13 października 2016

Chaos~

20.08.2016

   "Pół roku temu byłam w stanie myśleć, że nikogo nie obchodzę, że tak naprawdę nie powinno mnie w ogóle tu być. Codziennie mogłam płakać i myśleć jak bardzo mi jest źle. Nie akceptowałam ani nie doceniałam siebie ani trochę."
 


     Jestem pewna, że każdy chociaż raz w swoim życiu pomyślał "Dlaczego żyję? Po co? Czy moje istnienie coś znaczy?" Ja bardzo często filozofuję na ten temat i uwierzcie mi, w końcu doszłam do tego. Znalazłam odpowiedź na to pytanie zawartą w ogromnej ilości przykładów. Żyjemy po to, by się rozwijać, spełniać swoje marzenia, osiągać sukcesy, doświadczać wielu pięknych chwil, zakochać się, zaryzykować. Wiecie jak życie jest krótkie? Po co je marnować? Róbcie wszystko co chcecie.


13.10.2016

Wczoraj zaprosiłam go na bal. Czekałam i czekałam na jego odpowiedź, aż w końcu sama do niego podeszłam. Powiedział, że nie, bo koleżanka już sobie ustaliła z kim tańczą. Odrzucona. Znowu. Nawet nie zawalczył. Pokazał, że ma to totalnie w dupie. Czemu ja tak nie potrafię? Czemu nie umiem przestać robić z siebie ofiary? Jestem słaba. Cholernie słaba.
Czuję się źle. Znowu czuję, że jest źle. Nie układa mi się zupełnie nic. Oceny znowu lecą w dół, nic nie umiem poprawić. Jestem beznadziejna i nie nadaję się nawet do gimnazjum.
Dlaczego nie dojrzałam do tej pory? Jestem taka głupia i naiwna. Nie jestem ani trochę inteligentna. Nie myślę do przodu, mimo, że powinnam.
Zaniedbuję wszytko. Siebie też. Nie obchodzi mnie mój wygląd, bo przecież i tak się mną nie interesuje. Moja dieta. Totalny chaos i anarchia. Umysł? To lepiej nie wspominać, jest aż tak źle.
Czemu nie mogę się zatrzymać w czasie? Albo ruszyć do przodu? Jestem pomiędzy tym wszystkim, jeśli to możliwe.
Uciekam od wszystkiego. Jestem tchórzem. I sama jestem sobie winna.
Jak nie narcyz to totalna beznadzieja.
Dlaczego nigdy nie mogę dostać tego, czego pragnę? Dlaczego on mnie wcale nie zauważa? Nie walczy, tak jak ja? Nie próbuje. Nie żałuje. Nie rozpamiętuje.

Wiem, że go kocham. W głębi serca to czuję. Na pewno. 



/Zawaliłam każdą możliwą rzecz.
 Wybacz osobo, która to czytasz.
 Nie rozumiem już niczego.

piątek, 29 kwietnia 2016

Błędne koło



18.04.2016

    Mam znowu ten czas, kiedy nic mi nie wychodzi. Ciągle mi czegoś za mało. Coś mi przeszkadza. Nie mogę się wyluzować. Jakakolwiek myśl dotyczy nauki lub jakiegoś innego problemu. Czasem myślę sobie, że to wszystko nie ma najmniejszego sensu. Że nic mi się i tak nie uda osiągnąć. Nienawidzę swojego pesymizmu. Cokolwiek miałabym zrobić zawsze będę negatywnie nastawiona do tego.

   Tak bardzo nienawidzę ludzi. Jako całości. Oczywiście, są poszczególne osoby będące normalnymi, jednak dobija mnie jak niektórzy mogą być tak zepsuci i nieczuli. W naszych czasach liczy się dla nastolatków tylko fejm i kasa. Czasem czuję się, że nie pasuje do tego okresu. Wolałabym się urodzić wcześniej, kiedy dla innych najważniejsi byli przyjaciele i rodzina. Nie rozumiem tego, że podczas wojny ludzie potrafili sobie pomagać, nie zapominali o uczuciach...a teraz? Co tak naprawdę jest dla nich priorytetem?

29.04.2016

   Wczoraj wróciłam z wycieczki 3-dniowej. Przeżyłam naprawdę wiele wspaniałych chwil, poznałam lepiej wielu ludzi i zyskałam przyjaciół. Ale jak zawsze pod koniec, ostatniego dnia musiało się coś zepsuć. Domyślcie się co się stało.
   Co ja teraz znowu robię? Myślę. Myślę dlaczego mam tak cholernego pecha. Dlaczego znowu ja?
Cholera, nic mi ostatnio nie wychodzi. Nawet ten post jest do dupy.
   Szczerze to ta wycieczka mnie zmieniła. Sama nie wiem czy na lepsze. Mam jednak świadomość, że jest więcej ludzi na których mogę liczyć. Jednak ta jedna, jedyna rzecz nie daje mi spokoju. Nie mogę znowu sobie z tym poradzić i sobie odpuścić. Błędne koło i głupie nadzieje. Naiwne pytania.

  Chciałabym być pewna czegokolwiek. Żyję w ciągłym stresie. Chcę już wakacje, bo nawet w majówkę muszę zrobić tak wiele rzeczy. Boże, czuję, że to życie mnie już męczy. Znowu. Pięknie byłoby zasnąć tak na dwa miesiące i obudzić się w doskonałym humorze oraz chęci do życia. Kolejna nierealna rzecz. Naprawdę żałosne.

/Nieumarłamjeszcze.

Aneta
.

wtorek, 26 stycznia 2016

Ulotne.


Jest taki sam.
Jak każdy.


          Zostajesz sam. Tracisz grunt pod nogami. Starasz się być dla każdego miłym, pomagać w problemach, a co za to dostajesz? Nic. Zupełnie nic. I jeszcze pretensje. Nikt tego nie docenia. Nie zauważa co robisz. Jak bardzo ci zależy. Hipokryzja.
          Jak mam zapomnieć? Jak zostawić w tyle? Jak zająć się czymś o wiele bardziej pożytecznym? Jak znaleźć prawdziwe szczęście? Prawdziwych ludzi? Prawdę?
         
Tracisz wszystko. To cię zabija od środka. Zamiast pomagać bardziej dobija. Obiecujesz? Obiecuję. Kłamstwo. Znowu kłamstwo. Każdy jest fałszywy.
          Wszystko co czuję to sto tysięcy myśli i pytań kłębiących się w mojej głowie. Ale gdzie odpowiedzi? Nie istnieją.
           Zniszczył mnie. Ostatecznie zostałam wykończona do zera.
           
Jaki jest sens tego wszystkiego? Czy to radość? Uczucie przewagi?
           I gdy znowu zostajesz sam myślisz sobie czym jest tak naprawdę życie? Jeśli to jest życie, to ja chyba podziękuję. Chodź przez chwilę bądź szczęśliwy. Ciesz się z tego jaki jesteś. Brednie. 
           Dostrzeż jak wielu ludzi ranisz.
           Często zastanawiamy się nad dobrym podjęciem decyzji. Gdy już to wykonamy obwiniamy się, że źle zdecydowaliśmy. Myślisz sobie, że znowu nie myślisz racjonalnie.
           Wrażliwość jest jedną z największych wad człowieka, szczególnie w naszych czasach. Nie potrafię mieć czegoś/kogoś w dupie, jeśli mi zależy, nawet udając. Wytrzymuję dzień. Może dwa, a potem znowu się przełamuję. Błędne koło. 
           Możemy się mijać. Nie odzywać do siebie. Ale powinniśmy pamiętać wszystkie pozytywne chwile, bo one są więcej warte niż jakieś tam pieniądze.
         


/ Musiałam coś ze sobą zrobić. Sądzę, że ten post może być niezrozumiały. Jednak może się spodoba. Pisałam to będąc w stanie kompletnego załamania.
 Zrozumcie skutki powstania tych wypocin.
 Aneta

czwartek, 24 grudnia 2015

.


Zostawiłam w nim cząstkę siebie.
Nie potrafię bez niej normalnie funkcjonować.
Gasnę.

12.11.2015
   Czuję się pusta. Doszczętnie się rozpadam. Nie widzę przyszłości. Tak bardzo pragnę jednej rzeczy. Cóż mogę zrobić, żeby sobie pomóc? To bardziej bolesne niż poderżnięcie gardła. Próbuję czuć wszytko normalnie...ale nie potrafię.
   On jeszcze nic nie rozumie. O niczym nie wie...Zniszczył mnie.


10.12.2015

Żałośni jesteście. Bezduszne istoty. Niech was szlag trafi. Nienawidzę was kurwa wszystkich.


24.12.2015


  Przepraszam za nieobecność, chociaż pewnie i tak nikt tego nie czyta.


  Z całego serca chciałabym Wam życzyć wesołych świąt Bożego Narodzenia oraz szczęśliwego Nowego Roku. Żeby każdy z Was był zdrowy, szczęśliwy i spełniał swoje wszystkie marzenia. Abyście nigdy nie odczuwali bólu, żyli chwilą. Życzę Wam także, powodzenia i sukcesów w każdej dziedzinie.

Aneta






idealna piosenka.

   
   





wtorek, 3 listopada 2015

Zabierzcie mnie stąd~



Nigdy bym sobie nie wybaczyła, gdybym ją straciła.
Tym bardziej przez głupotę.



   Zastanawialiście się kiedyś co by się stało, jakbyście stracili jedną z najważniejszych osób w waszym życiu? Ja przez jakiś czas czułam, że to się stało. Co czułam? Pustkę. Pełno pytań. Komu teraz powiem jak się czuję? Kogo zapytam o radę? Z kim będę dzieliła swoje sekrety? Dokładnie to czułam. Znamy się od roku, a przyjaźnimy od marca. Jednak czuję, jakbyśmy się znały od urodzenia.
Nie wiem czy dla niej też jestem taka ważna. Mam nadzieję, że tak.


I am done
Smoking gun
We've lost it all
The love is gone


   On nawet nie zdaje sobie sprawy z tego co do niego czujesz. On ma to gdzieś. 
Czy dobrze myślę? Odezwij się kiedyś, lecz tak prawdziwie. Prosto z serca. Powiedz co jest. Co czujesz. Czego pragniesz. Powiedz chociaż raz całą prawdę. Nie oszukuj samego siebie. Odsłoń się do końca i nie zasłaniaj już nigdy. Maska w niczym ci nie pomoże. Wiem to sama po sobie. W końcu wszystko i tak wyjdzie na jaw. Czekam na kilka słów od ciebie i będę wierzyć, że kiedyś usłyszę to z twoich ust. Na razie boję się każdego twojego ruchu, dotyku, myśli i słowa. Boję się, co o mnie myślisz. Zanim coś powiem przy tobie to muszę się zastanawiać parę razy, żeby nie palnąć czegoś przez co bym zmieniła twoje zdanie o mnie.


"Będziemy się mijać bez słowa zapominając, że kiedyś kochaliśmy się na zawsze" 
~Wisława Szymborska



   Przechodząc przez ulicę, stojąc w autobusie czuję się obco wśród tych wszystkich ludzi. Czuję się jakby inna. Jakbym zupełnie nie pasowała do tego świata. We wnętrzu swojego ciała krzyczę "Niech ktoś mi pomoże!", jednak kiedy ktoś mi już oferuje tą pomoc...odtrącam ją, udając, że jej wcale nie potrzebuję. Lecz tak naprawdę bez niej nie poradzę sobie. Ktokolwiek, proszę.
   Próbuję, uwierz mi. Naprawdę próbuję się zmienić. Staram się jak mogę, ale nie potrafię się przełamać. 
   Czuję, że nic już dla mnie nie ma znaczenia. Moja pasja...to już nie jest dla mnie przyjemność...czuję się, jakbym musiała to robić...nienawidzę zasad. Moja miłość...też już nie ma dla mnie znaczenia. I tak niczego już nie naprawię w tej relacji. Rodzina...niszczę ją. Lepiej by było jakbym się nie urodziła. Nie było by żadnych kłótni, nikt by nikogo nie obwiniał. Nie byłoby problemu.
   Chciałabym być szczęśliwą, zdrową osobą, która dąży do swoich celów w życiu i nigdy się nie poddaje. Chciałabym się uśmiechać, ale nie sztucznie...tylko tak prawdziwie.
   Wszyscy jesteśmy fałszywi.



/Ledwo to napisałam. Brak czasu i weny.
 Czekam na cud.
 Aneta
 
   



   

środa, 23 września 2015

Kim jestem?


4.09.2015

    Wszystko idzie tak jak chciałam, więc czemu nie jestem zadowolona? Czy faktycznie dobrze robię? Czuję, że ciągle jest coś nie tak. Czuję, że nie jestem sobą. Ale dlaczego? Kim tak naprawdę jestem? Nie wiem, czy to taki czas w życiu nastolatków czy nie...lecz dobija mnie ta sytuacja.
    Czasami to chciałabym rzucić cały ten plan i wyrazić swoje uczucia w mój ulubiony sposób. Tylko, że wtedy bym wszystko pewnie pogorszyła. Znowu zrobiła z siebie idiotkę. Znowu pokazała swoją słabość. Znowu stałabym się kimś, kim nie chcę już nigdy być - sobą.
    Decyzje, decyzje...ciągle jakieś decyzje. Nie lubię ich podejmować bez niczyjej pomocy. Dla mnie to zbyt trudne. Czemu sama nie wiem czego chcę? Boję się konsekwencji, nie chcę popełniać więcej błędów. Niby dzięki temu zdobywa się doświadczenie...ale ja już nie potrafię źle decydować. A jeśli wszystko zepsuję głupim "tak" lub "nie"?
    Kolejny raz przekonałam się, że jestem słaba. Zbyt słaba. Zbyt wrażliwa. Zero pewności siebie. Czasami to przez to po prostu odechciewa mi się żyć.

10.09.2015

   Chcę zasnąć, ale tak na dłużej. Nie na dzień, 2...na miesiąc lub więcej. Za dużo gówna na tym świecie. Ludzie są naprawdę dziwni. Potrafią wzbudzić w tobie taką złość, smutek.
  Ciągle czuję się nie tak jak bym chciała. Pragnę być pewna. Chociaż większości rzeczy, ale nie jestem ani jednej.


23.09.2015

Czuję się rozbita. Ciągle mi czegoś brakuje. Przecież już tyle mam...czego jeszcze potrzebuję?


Którą drogę mam wybrać? Która jest tą właściwą?
Ciągłe błędy
Ciągłe decyzje
Myślenie mnie wykańcza
Odpowiedz na moje pytania
Pomóż odnaleźć odpowiednią siebie
Czy to się nigdy nie skończy...?


/ Gubię się we wszystkim, bardzo. Czasu coraz mniej, a roboty więcej.
 Wpadnę niedługo, do zobaczenia.
 Aneta

wtorek, 25 sierpnia 2015

Powrót do rzeczywistości.




Czasem zastanawiam się czy cokolwiek ma jeszcze sens,
czy potrafię normalnie funkcjonować
oddychać,
mówić,
wyrażać uczucia,
szczerze się uśmiechać...
Każdego dnia zadając sobie to
pytanie tracę kontrolę nad swoją świadomością.
Chcę być szczęśliwa
i czerpać z życia wszystko co najlepsze.


   

  Tak więc staram się zapomnieć wszystko. Będę wredna jak nigdy. Muszę pokazać, że jestem silna. Twarda jak skała. Nic mnie nie będzie obchodzić. Teraz ja będę dbać o własny tyłek.
   Za tydzień zaczynam 2 klasę gimnazjum. Dla mnie to kolejne wyzwanie. Ten rok. Boję się wszystkiego, a najbardziej jego. Umiem wybaczyć, ale nie potrafię zapomnieć.Wszystko jest we mnie. Nie potrafię tego odrzucić w niepamięć. To zbyt bolesne. Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest zemsta.
   Znowu postawiłam na zmiany. Szukam inspiracji i motywacji. Nie obchodzą mnie hejty, a jeśli już ktoś mnie obraża, to niech mi to powie prosto w twarz, a nie potajemnie pisze w internecie, bo jest to naprawdę żałosne. No cóż, może robisz to z zazdrości? Nie masz własnego życia i wtrącasz się do czyjegoś. Mówisz, że nienawidzisz takich ludzi, a sam się taki stajesz. Hipokryzja. Wiem, że cudowne jest uczucie przewagi nad innymi, ale czy jest ci to aż tak potrzebne?
   Czy można kogoś jednocześnie kochać i nienawidzić? Czy to nie jest niemożliwe? Nie potrafię tego zrozumieć...ale chyba jest prawdopodobne. Kręcę się w kółko i nie wiem co czuję. Jedno
i drugie.
   Czy potrafiłabym zrezygnować ze swoich dotychczasowych marzeń? Od zawsze marzyłam o jednym, a teraz...już nie jestem przekonana. A jeżeli się do tego kompletnie nie nadaję? Boli mnie już głowa od tego myślenia...nie chcę popełniać już błędów. A od tego zależna jest moja przyszłość. Jak dojść do porozumienia ze sobą? Jak być pewnym swoich wyborów?
   Zauważyłam, że od dłuższego czasu nie potrafię podjąć sama decyzji. Czegokolwiek to dotyczy...nie umiem, bo uważam, że moja decyzja będzie na pewno zła i przyniesie jeszcze więcej problemów. Czy to się zmieni? Nic już nie pojmuję.
   Czasem nienawidzę tego świata. Wokół pełno fałszywych ludzi. Mówią jedno, a robią drugie. Ufając im sama potem wszystko tracę. Na początku myślę, że mogę im wszystko powiedzieć, a po jakimś czasie wykorzystują to przeciwko mnie lub rozsyłają te rzeczy jak jakieś email'e. Trudno jest znaleźć kogoś, komu w pełni zaufasz. Kogoś komu możesz powiedzieć kto Ci się podoba, a ona nikomu nie wyjawi tego bez twojej zgody. Komu możesz powierzyć największy sekret, a będziesz pewny, że ona nigdy nie zdradzi go żadnej osobie.
   Czemu nie wierzę w swoje umiejętności. Wmawiam sobie, że jestem do niczego. Od dziecka swoją przyszłość wiązałam z muzyką...a teraz? Nie jestem już tak pewna jak kiedyś. Nie potrafię podjąć żadnej decyzji. Dlaczego...?



Nani hitotsu tayorenai
Nani hitotsu shinjirarenai
Semete yume de areba sukuwareta no ni

Sosogareru unmei ga
Ryoute wo mitashite iku
Watashi hitori dake ja tarinai





/ Jeżeli macie jakiekolwiek pytania to piszcie, z chęcią na nie odpowiem.
Dziękuję za ponad 1150 wyświetleń, to dużo dla mnie znaczy.
do następnego
Aneta xx


  

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Liebster Blog Award!




Witajcie!

   Pani Red Star nominowała mnie do Liebster Blog Award! Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję! Jest mi niezmiernie miło ;)

1. Czy przetrwałabyś 10 dni bez innych ludzi, w kompletnym odosobnieniu? 

Myślę, że tak, miałabym wtedy czas na przemyślenie wszystkiego, aczkolwiek duże jest prawdopodobieństwo, że popadłabym w schizofrenię xD

2. Jaki kolor najlepiej odzwierciedla Twoją osobowość?
Myślę, że czarny i czerwony.

3. Jakie jest miejsce, w które chciałabyś wyjeżdżać co rok?
Woodstock ;')

4. Gorsi są fałszywi przyjaciele czy zupełna samotność? 
Dla mnie lepsza samotność. Wtedy mogę się skupić i zastanowić nad rzeczami, które powinny być dla mnie dawno zamknięte.

5. Mając 1.000.000 zł do wydania w ciągu jednego dnia, co byś kupiła?
Mnóstwo ubrań, butów, bilet na koncert ulubionych zespołów, pełno słodyczy, samochód, TheSims4 ze wszystkimi dodatkami, książki xDDD

6. W które zwierze chciałabyś się zmienić na 2 noce?
W wilka albo konia.

7. W której książce odnalazłabyś przyjaciela?
"Wybrani"C. J. Daughtery - Allie Sheridan
"Dary Anioła"Cassandra Clare - Simon Lewis
"Maybe Someday" Colleen Hoover - Sydney

Pytania dla was :
1. Która piosenka opisuje twój obecny nastrój?
2. Bez czego nie wyjdziesz z domu?
3. Jest miejsce, które dużo dla ciebie znaczy? Dlaczego, co się tam wydarzyło?
4. Kto jest twoim autorytetem?
5. Co byś zrobiła, gdybyś się dowiedziała, że to ostatni dzień twojego życia?
6. Co chcesz robić w przyszłości?
7. W jakich okolicznościach postanowiłaś pisać bloga?
8. Czy istnieje piosenka, która bardzo dużo dla ciebie znaczy, jeśli tak to jaka?
9. Poleć jakiś film/serial.
10. Co najbardziej cenisz u ludzi?

Nominuję :
- http://zycieaneczki.blogspot.com/
- http://jusiathebest.blogspot.com/
- http://patrycjapardej.blogspot.com/
- http://diylikeit.blogspot.com/




/Niedługo nowy post. Liczcie na mnie. Myślę, że sobie ze wszystkim poradzę.
Pozdrawiam.
Aneta c:


czwartek, 23 lipca 2015

Życiowe.





 Nienawiść. Niechęć. Gorycz. Obrzydzenie. To właśnie teraz czuję.

 
  Dziwne jest to, że ludzie którzy kiedyś znaczyli dla ciebie tak dużo, teraz są twoimi wrogami. Prawda otworzyła mi oczy. Ukazała, że nie jesteś tym, kim myślałam, że jesteś. Odkryłam Cię. Twoje myślenie jest dla mnie coraz łatwiejsze do rozszyfrowania. Nie znałam Cię tak naprawdę. Teraz dopiero analizuję każde twoje słowo, twój ruch. W tym momencie jesteś dla mnie skreślony. Czego teraz najbardziej pragnę? Żebyś cierpiał. Cierpiał kurwa 1000000000 razy bardziej niż ja przez ostatnie 5 miesięcy. Żebyś w końcu poczuł co to ból. Żebyś kiedykolwiek zrozumiał co znaczy znosić takie katusze. Zrozumiał dlaczego zawaliłam pół roku nauki. Teraz tak bardzo żałuję tego, że straciłam rachubę czasu na takie gówno (czytaj. sztuczne uczucie). Nigdy nie potrafiłeś zrozumieć jak bardzo potrzebowałam empatii, życzliwości, pomocy. "Nie rzuciłem tych słów na wiatr", "To ty mi zniszczyłaś uczucia". Nienawidzę Cię za te słowa. Za każdym razem czytając je żywię do Ciebie wstręt. Żyjesz tylko swoim życiem nie przejmując się innymi. Nie wiesz co to przyjaźń, nie znasz znaczenia słowa miłość. Te uczucia nie są dla Ciebie czymś ważnym. Dbasz tylko o swoją dupę.
   Wspominam parę niezwykłych chwil, ale jest to dla mnie jak sen. I wiem jedno. Nie zmieniłeś się. Ty naprawdę byłeś taki cały czas, tylko teraz dopiero do mnie to dotarło jakim jesteś egoistą. Jak bardzo ranisz ludzi. Jak bardzo nie obchodzi Cię los innych. Niedawno moja najlepsza przyjaciółka powiedziała mi jak nazywa się takich ludzi, a mianowicie TOKSYCZNI. Dokładnie taki jesteś. Nawet jeśli nie zdajesz sobie z tego sprawy. I mówię Ci, że żałuję, że Cię poznałam. Prawda jest jedna, właśnie ją poznałam. Nie licz na żadne miłe powitanie z mojej strony kiedy Cię spotkam. Powiem krótkie "spie*dalaj" i koniec. Żadnego sympatycznego uśmiechu, ewentualnie zacznę się rechotać z twojego debilizmu. Cóż, takie jest życie. Coś się zaczyna i coś się kończy. 
   "Bez was nie mogę, a z wami nie umiem żyć". Ciebie już to nie dotyczy. Straciłeś wiele ludzi, w tym mnie, a żeby odzyskać ludzi musiałbyś się bardzo postarać. Oczywiście nie sądzę, że kiedykolwiek będę miała do Ciebie takie zaufanie jak kiedyś. To praktycznie niemożliwe. 2 lata się jakoś wytrzyma, a jak minie ten czas będę się cieszyć, że nie muszę patrzeć już na człowieka, przez którego czułam taki ból.
   Wiem, że i tak tego nie przeczytasz. Nawet nie wiesz, że piszę bloga. Może to i dobrze. Dużo rzeczy o mnie nie wiesz. Nadal. Nienawidzę Cię.

_________________________________________________________________________________

Musiałam napisać ten post. Wyrzucić to z siebie. Może mnie zrozumiecie. Mam nadzieję. Dopiero teraz czuję się wolna. Czuję, że żyję.
niedługo przybędę z nowym postem
zaczynam nowy rozdział w swoim życiu
żyć
nie umierać

Aneta.

poniedziałek, 20 lipca 2015

TAG - 50 przypadkowych pytań o mnie




 Witajcie!
 
   Dzisiaj oto przychodzę do was z tagiem. Zobaczcie czy wam to przypadnie do gustu, mi się bardzo podobało ;)


1. Rzecz, bez której nie możesz wyjść z domu?
Definitywnie telefon i jakieś pieniądze.

2. Ulubiony sklep z ciuchami?
Cropp, house. sinsay, pull&bear, h&m, reserved.

3. Czy lubisz pływać?
Nie umiem, nie zamierzam w najbliższym czasie się nauczyć, bo się boję xD

4. Masz jakieś fobie?
Niestety mam i sporo tego jest :
- kynofobia - lęk przed psami
- aerofobia - lęk przed lataniem itp
- gerontofobia - lęk przed starością
- brontofobia - lęk przed burzą
- klaustrofobia - lęk przed przebywaniem w zamkniętych, niedużych pomieszczeniach
- nyktofobia - lęk przed ciemnością
- tafefobia - lęk przed pogrzebaniem żywcem
- apiofobia - lęk przed pszczołami
- hydrofobia - lęk przed pływaniem itp

5. Pijesz kawę?
Bardziej preferuję capuccino, latte, moccę, a latem zwykle pijam kawę mrożoną :3

6. Co robiłeś o 24.00?
Noł lajfiłam przed kompem, szukałam inspiracji w internecie.

7. Czy w odległości 3 metrów od ciebie jest coś różowego?
Nie.

8. Często piszesz smsy?
Niezbyt, przerzuciłam się na messengera.

9. Czytasz książki?
Oczywiście! To jedno z moich ulubionych zajęć. Zamierzam niedługo napisać na blogu krótką recenzję ok. 3-4 książek, które wg mnie są jednymi z najlepszych (bez spojlerów) ;D

10. Masz duży pokój?
Myślę, że nie jest jakiś bardzo mały. Jest całkiem dużo mebli dookoła dlatego może się tak wydawać. Dzielę go ze starszą siostrą.

11. Kiedy masz urodziny?
30 czerwca - zodiakalny Rak.

12. Jakich piosenek słuchasz?
Ulubiony gatunek muzyki to metal, core, rock, ale nie ograniczam się tylko do nich. Jak coś mi wpadnie w ucho to słucham bez końca (:

13. O której chodzisz spać?
Są wakacje, a więc 0.00-2.00.

14. Malujesz paznokcie?
Tak, na czarno :3

15. Twoje największe marzenie?
Być w pełni szczęśliwa.

16. Co lubisz robić?
Śpiewać, grać w TheSims3, czytać książki, oglądać tv, pisać na blogu, spotykać się z przyjaciółmi, chodzić na niedługie zakupy.

17. Jesteś leniem?
I to wielkim! :p

18. Czego się boisz?
Ciemności, wiecznej samotności, odrzucenia.

19. Umiesz śpiewać?
Myślę, że jestem na poziomie wyższym niż przeciętny. Uczę się tego, uwielbiam to robić.

20. Zjadłabyś cytrynę?
Tak, lubię je.

21. Facebook vs Twitter?
Fb, na TT od dawna nie wchodzę, a na fejsie codziennie jestem.

22. Trzy ulubione strony internetowe?
Facebook, Blogger, YouTube.

23. Ulubiona piosenka?
Aktualnie to :
- Beyonce - If i were a boy
- Disclosure ft. Sam Smith - Latch
- Zedd ft. Foxes - Clarity
- Jasmine Thompson ft. Felix Jaehn - Ain't nobody

24. Dużo śpisz?
Myślę, że w wakacje 6-9 godzin to nie jest jakoś dużo.

25. Oglądasz mecze?
Raczej nie, niezbyt lubię sport w telewizji.

26. Ulubiony sportowiec?
Nie posiadam.

27. Masz jakieś hobby?
Muzyka (śpiewanie), czytanie książek, wkurzanie ludzi, gotowanie.

28. Jesteś lubiany w swojej klasie?
Zawsze staram się być sympatyczna w stosunku do innych, więc myślę, że całkiem tak.

29. Masz skype?
Mam.

30. Co lubisz pić?
Wodę, Aloe Vera.

31. Ulubiony owoc?
Malina, truskawka, kokos, pomarańcza.

32. Czego nie lubisz w ludziach?
Fałszywości, wyśmiewania się,  zabawy uczuciami.

33. Zbierasz coś?
Pieniądze i książki.

34. Ilu masz znajomych na fejsie?
Dokładnie 1301.

35. Lubisz jak ktoś Ci robi zdjęcia?
Jeśli nie są one wykorzystywane w złych celach to tak c:

36. Masz jakieś przezwisko/ ksywę?
Nie xd

37. Masz rodzeństwo?
Mam, siostrę starszą o 3 lata.

38. Lubisz chodzić do szkoły?
W celach towarzyskich zazwyczaj tak, a jeśli chodzi o naukę to zależy od mojego humoru.

39. Malujesz się?
Owszem.

40. Rozpuszczone czy spięte włosy?
Zdecydowanie rozpuszczone.

41. Kolor ścian w pokoju?
Lawendowy.

42. Co najczęściej oglądasz na yt?
Challenge'e, DIY, vlogi itp

43. Jesteś wolna?
Umm...tak.

44. Jakie masz teraz włączone strony?
Facebook, Ask.Fm, YouTube, Blogger.

45. Jaki jest ostatni sms wysłany przez ciebie?
"Czekam pod klatką"

46. Jakie jest twoje ostatnie połączenie?
Luiza.

47. Jaki kolor koszulki masz na sobie?
Czarny.

48. Co robiłeś wczoraj o tej godzinie?
Spałam xD

49. Najgorszy przedmiot w szkole?
Fizyka.

50. Ile w dzień pracy zajmuje ci wyszykowanie się?
Ok. pół godziny.


/Jeżeli macie jeszcze do mnie jakieś pytania to śmiało piszcie. Chętnie na nie podpowiadam ;)
Komentarze i ewentualne uwagi mile widziane.
Aneta <3

środa, 15 lipca 2015

Wakacje.




   Ach, ten cudowny czas nareszcie nadszedł. Zero stresu, ocen, poprawek, szkoły...wolność! Jednak w tym roku tego nie czuję. Cóż, w dużej mierze to moja wina i całej sytuacji. Czuję niedosyt. Ciągle coś nie tak. Przecież zrobiłam to co planowałam. Sama tego chciałam, czego można było oczekiwać, cudu?
   
Czy to prawda, że czas robi swoje? Leczy rany, pomaga? Do tej pory tak nie sądziłam, ale chyba to prawda. Tylko w moim przypadku razem z muzyką. Zaczęłam słuchać Meghan Trainor. Dziwne, nie? Piszę, że słucham metalu i core'u, ale zdarza mi się też faza na inne gatunki. Jej piosenki tak bardzo pasują do mojego nastroju. Do tego co czuję. Pasują idealnie.

    Czuję taką pustkę, kolejny raz. Mam problemy ze spaniem. Nie chce nigdzie wychodzić. Nie czuję się dobrze psychicznie. Popadam w paranoję. Czemu nie umiem się odnaleźć we własnym mózgu? Nie wiem czego chce. To takie gówniane. Niedawno doszłam do tego, że moją wewnętrzną potrzebą jest być zakochanym, najlepiej z wzajemnością. Nie myślcie tylko, że ja się co chwilę w kimś zakochuje, nie, to tak nie działa. Pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się czegoś takiego głębokiego doświadczyć. Obiecuję sobie już drugi raz, że nie będę im ufać. Cóż, nigdy mi to nie wychodzi...
Najbardziej boli mnie to, że pokazałam jaka jestem naprawdę. A planowałam, że tego nie zrobię. Jednak sytuacja tego wymagała, nie było wyjścia. Kiedy podajesz ludziom argumenty jest im łatwiej to zrozumieć i uwierzyć, aczkolwiek nie w każdym przypadku. Teraz już nie jestem niczego pewna. Debilna sytuacja.
 
   Gdybyśmy mogli zajrzeć wgłąb naszych dwóch półkul mózgowych, byłoby by nam łatwiej zrozumieć niektóre rzeczy i załatwić parę spraw. Wtedy moglibyśmy zrozumieć czasem nasze przeczucia i zapobiec niepotrzebnym zdarzeniom. Byłoby o wiele prościej. A może jednak tak się da? Może tylko wmawiamy sobie, że to niemożliwe?
   Czasem trzeba dorosnąć do niektórych spraw. Dotrzeć do prawdy życiowej i celu ludzkiej egzystencji. Może w końcu nadszedł ten czas, kiedy powinnam wszystko zmienić? Odciąć się od niepotrzebnych spraw, które tylko zaśmiecają mi psychikę? Teraz już odczuwam mniejszą pustkę. To bardziej wolność. Coś na co czekałam od 4 miesięcy. Żeby się odkuć.
   Nie zasługuję na dobroć wielu ludzi. Nie potrafię tego do końca docenić. Sprawiam im ból nieświadomie. To głupie.
   Ostatnio mam jakieś dziwne przeczucia. Myślę lub mówię o czymś, a to się nagle dzieje. Tylko to nie są jakieś mega rzeczy, tylko np. ostatnio mówiłam, że będę musiała sobie coś kupić, a to nagle przede mną leży na ścieżce...no kurde, dziwne trochę xD
   Myślę, że niektóre sytuacje nie zaistniały bez powodu. Były, żeby uświadomić mi jakie błędy popełniam. Że mam na to uważać. Żebym nie zrobiła tego w przyszłości. Miało mnie to nauczyć odpowiedzialności, samowystarczalności, odwagi. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Zawsze jest jakiś sens. Jest nam to trudno zrozumieć, ale tak już bywa. Nie możemy się załamywać ani poddać.


To w końcu nasze życie. Nasz czas. Musisz go wykorzystać najlepiej jak tylko umiesz. Nie jesteś sam. Musisz tylko otworzyć szeroko oczy. Zawsze są ludzie, którzy Ci pomogą. Będą z Tobą zawsze. Ci prawdziwi zostaną na zawsze. Do końca. 





'Cause I

I just wanna feel something real

'Cause I

I just wanna feel something



/Życzę miłego czytania. Zapraszam :

 - FB https://www.facebook.com/aneta.sz.5
- Ask.fm http://ask.fm/AnetaSz

Aneta <3


sobota, 16 maja 2015

Udupienie totalne.



 
Czy też macie tak czasem, że nie wiecie zrobić? Jesteście w tak głupiej sytuacji, w takiej dupie, że nie macie pojęcia jak postąpić, żeby nie zranić ani siebie ani nikogo? Potem i tak zostajecie wykiwani. Sami, bez niczyjej pomocy. Najpierw sami ją oferują, a potem odchodzą. Zostajecie sami z problemem. Nie możecie już na nich liczyć. Czekacie na jakiś znak od nich...cud...ale wszystko na nic. Pustka. Tylko wy. Sami. Wszystko nagle znika niczym bańka mydlana. Wspomnienia zostają. I te miłe i te złe. Jestem człowiekiem, który bardzo rozpamiętuje swoją przyszłość i to jest moja wada. Zamiast zapomnieć, pozwolić temu odejść...nie potrafię, a może i nie chcę. Nie wiem już. Nie ogarniam samej siebie.
   Czasem zastanawiam się jak możliwe jest, że całe nasze życie zmienia się w ciągu kilku minut. Jak bardzo ono może się zmienić, kiedy podejmiemy złą decyzję. Żałujemy potem tego, ale jest już za późno. Nie powinno się tak zdarzyć. Zła decyzja skomplikowała wszystko. Głupi impuls. Zbyt szybko kazał mi działać. Wahałam się, ale klamka już zapadła. Nie było żadnego wyjścia. Czułam, że coś jest nie tak i do tej pory to czuję. Najgorsze jest to, że nie wiem co. Po prostu jeden koniec nie wiąże się z drugim. Tak jakby w układance brakowało paru puzzli albo były one wymieszane z inną. 
   Chcesz poprawić sytuację, a tylko ją pogarszasz, Masakryczne uczucie. Zaczynasz już świrować. Nie wiesz co w końcu robisz nie tak. Starasz się pomóc sobie i innym, nie skrzywdzić nikogo...a co za to dostajesz? Nie dość, że nie pomogłeś to jeszcze pogorszyłeś sytuację.
   Rozumiem swój błąd, ale nie wiem jak to przyznać. Nie wiem, czy mam wystarczająco dużo odwagi, żeby wszystko naprawić. Czy dam radę...? Jeszcze 12 godzin temu miałam wszystko poukładane, cały plan, a teraz? Jestem pewna, że to nie była dobra decyzja, jednak nie jestem przekonana do tego drugiego rozwiązania. W końcu wymyśliłam to sama pierwszy raz. Nikt mi nie pomagał w podjęciu tego kroku. Coś, co się zaczęło, musi się kiedyś skończyć. Nawet jeżeli nie będę w pełni zadowolona, to jest to jedyne odpowiednie wyjście z tej chorej sytuacji.
   Zapomnieć, odpuścić, wyrzucić i nie wracać. Muszę sobie to zakodować w mózgu, nawet jeżeli jest to prawie niemożliwe. Nie mogę się pogodzić z sytuacją i przyznaję się do tego bez bicia. Żałuję, że nie mogę cofnąć czasu. Teraz, kiedy wszystko sobie przemyślałam, żałuję pewnych rzeczy i gdyby to było teraz, podjęłabym inną decyzję, powinnam pomyśleć pięć razy zanim zdecyduję, ale cóż..za późno już na to. Żyjemy tym, co jest teraz. Musimy się martwić o jutro, nie wczoraj. To co było nigdy już nie powróci. Trzeba się z tym w końcu pogodzić, bo takie jest życie. Może i jest ono bolesne, ale takie już jest. Nie idealne, bo nie jest bajką Disney'a. Nie zawsze ma szczęśliwe zakończenie, niczym w "Śpiącej królewnie" czy "Kopciuszku". Jesteśmy panami swojego losu. To my decydujemy jak się ono potoczy, jak będzie wyglądać nasza przyszłość, kolejny dzień, miesiąc, rok...




"Mogłaby zamknąć oczy, udawać, że wszystko jest w porządku. Wiedziała jednak, że nie da się żyć z zamkniętymi oczami."

/Także to na tyle. Jeżeli macie jakieś pytania czy sprawę to piszcie :
- FB : https://www.facebook.com/aneta.sz.5 
- Ask.fm : http://ask.fm/AnetaSz
- GG : 49531156
- YT : https://www.youtube.com/channel/UCBBy3muFEb-utGkbTiZQ1DA/videos


Aneta.




        

    sobota, 25 kwietnia 2015

    ;-;




    Wyrzucić to z siebie. Tylko tego pragnę.

       Czy wy też tak czasem macie, że czujecie się jak niepotrzebna kupa gówna, którą można wyrzucić? Mówią, że rozumieją. Gówno prawda. Żyją swoim życiem i tylko czekają na kolejną sensację. Wygadają każdy sekret, który im powiesz. Staną się przez to "fajni", bo śmieją się z kogoś z "niższej ligi". Zabawne, że nawet w XXI wieku jest podział na grupy społeczeństwa.
      Od dłuższego czasu bardzo dużo myślę i zdaję sobie, że nie pasuję do miejsca, gdzie się uczę, przebywam, żyję. Jestem zupełnie inna. Inna. Czy to by oznaczało, że gorsza?
      2 ostatnie miesiące były dla mnie dziwne. Nigdy nie sądziłam, że w tak krótkim czasie wszystko, o czym myślałam obróci się o 180 . Nagle zaczęłam myśleć bardziej pozytywnie. Myśleć o przyszłości. Pomyślałam, że teraz jest na to czas. Potem może być już za późno. Nie mogę się znowu poddać. Nie mogę tak po prostu olać wszystkich i wszystkiego...na razie mi niestety nie wychodzi. Chcę, ale nie umiem. Nie mogę się skupić na przyszłości. Skup się na tym co kochasz. Niby banalne, ale dla mnie mało możliwe. Mam problemy ze skupieniem się. Niewiele osób o tym wie, ale taka jest prawda. Nie mam się z czym kryć.
       Często nie rozumiem logiki ludzi. Cierpią, ale chcą też, żeby inni przez niego cierpieli. Staram się, dbam o ich uczucia, a nie dostaje za to nic...oprócz straty. Ignorowanie, udawanie, że tak naprawdę nie istnieje to za dużo. Kiedy się to skończy?
       W środę wracam do szkoły i w sumie znowu się boję. Boję się spotkać kilka ważnych dla mnie osób. No ale co ja mogę? Odwagi nie nauczę się w krótkim czasie, albo nawet i w żadnym czasie,
    Mówiąc krótko, niektórzy nie wiedzą co to empatia. Jeżeli im nie zależy to już mam to gdzieś...
       Jakże jeden wieczór może zepsuć ci cały humor. Siedząc przy oknie na łóżku najlepiej mi się myśli. Chociaż czasem chciałabym wyłączyć myślenie. Wiem, że to niemożliwe, ale kurde. Za bardzo się zadręczam, a przestać nie potrafię. Nawet jak to nie jest moja wina, to i tak znajdę pretekst, że to przeze mnie.
        Myślę, że nadszedł czas, żeby coś w sobie zmienić. Niekoniecznie mówię o wyglądzie, ale to jedna sprawa. Najbardziej myślałam o swoim charakterze. To trudna droga i muszę jakoś przez nią przejść. Czas leci nieubłaganie, a my starzejemy się coraz szybciej. Coraz starsi uświadamiamy sobie, co tak naprawdę jest dla nas ważne. Muzyka. To właśnie rzecz, którą kocham chyba najbardziej. Jedyna, która mnie nigdy nie zostawi. To jej chcę się oddać w całości. Czasem się załamuję, ale wiem, że o swoje trzeba walczyć. Marzeń nie chcę zostawiać w "sferze marzeń", bo to by było po prostu durne. Chcę o to walczyć, bo to ma być moim celem w życiu. Nie mogę się poddać.
       Staję się coraz bardziej neutralna na pewne rzeczy. Nie chcę pokazywać, że mnie to nadal obchodzi. Jeżeli inni tak robią, to widocznie ja też mogę. Czasem potrzeba trochę przerwy, żeby pomyśleć czy robimy coś źle. W moim przypadku tak było. Uświadomiłam sobie, że nie myliłam się. Mam dwa oblicza. Coś jak rozdwojenie jaźni. Jestem zupełnie inna w szkole, w domu, jak poznaję nowych ludzi...sami wiecie, w różnych sytuacjach. I tak naprawdę teraz zdaję sobie w pełni świadomie z tego sprawę. Chciałabym to zmienić, ale..jak? Nie potrafię. To samo mi już weszło w krew, że tak powiem. Może tak jest dlatego, że za każdym razem boję się, że coś spieprzę? Nie wiem tego. Nie znam siebie samej do końca...i poznać nie potrafię.


    "Don't let them say you ain't beautiful
    They can all get fucked, just stay true to you"




    // Tak więc...dużo czasu potrzebowałam, ale nareszcie jest nowy post. Z góry dziękuję za wszystkie komentarze i wyświetlenia.
    Możecie się ze mną kontaktować za pomocą :
    - FB : https://www.facebook.com/aneta.sz.5
    - Ask.fm : http://ask.fm/AnetaSz
    - GG : 49531156
    - YT : https://www.youtube.com/channel/UCBBy3muFEb-utGkbTiZQ1DA/

    Aneta c;




    poniedziałek, 11 sierpnia 2014

    Powitanie.


    Witajcie!

        Jestem Aneta. Mam 15 lat. Kocham sztukę. Każdą, bez wyjątku. Skąd nazwa "Heroine"? Poniekąd przez dziewczynę z anime o tym imieniu, ale także przez zrozumienie jednej rzeczy. Ludzi mnie albo kochają, albo nienawidzą. Jak narkotyk. Daje szczęście, jednak chwilowe. Później doprowadza to obłędu i cierpienia. Postanowiłam założyć bloga, bo uważam, że jest to jeden ze sposobów, w którym mogę się tak "artystycznie" wyrazić. Może nie artystycznie, ale pokazać coś, co może wam się spodobać. Pokażę wam mój własny świat, jak sama nazwa wskazuje. Teraz jak to czytacie możecie sobie myśleć, że taka młoda to pewnie nic sensownego nie pisze. Nie. Nie chodzi mi też o to, żeby zyskać internetową sławę, czy coś w tym rodzaju. Po prostu chcę się z innymi dzielić moimi dokonaniami, osiągnięciami, odkryciami. Nie ma określonego terminu dodawania postów, ale będę się starała dodawać je systematycznie.
        Myślę, że nie wyróżniam się z tłumu. Nie jestem wyjątkowa i nigdy nie będę. Mówi się, że nie ma drugiej takiej samej osoby. I z tym się zgodzę. Nie ma drugiej takiej wrednej
    i fałszywej osoby jak ja. Czemu mówię źle o sobie samej ? Kilka osób tak o mnie mówiło, więc to chyba prawda.
       Wielu z Was może nie rozumieć głównego przekazu wielu postów. I w zasadzie to dobrze. Zrozumieją tylko Ci, co umieją myśleć. 
        Moje podejście do życia jest dziwne. Niby mówię, że mam wszystko w dupie, ale jak przyjdzie co do czego, np. zaczną się ze mnie wyśmiewać, staję się bardzo wrażliwa. Zaczynam płakać, chowam się w jakimś kącie i siedzę tam w samotności. Potem obwiniam samą siebie za to, jaka jestem.
     
      Trochę wam o sobie powiedziałam. Z chęcią poczytam komentarze od was i odniosę się do nich. Jeżeli macie jakieś pytania to piszcie. Odpowiem na nie z wielką radością.
    Dziękuję
    Aneta ♥