czwartek, 23 lipca 2015

Życiowe.





 Nienawiść. Niechęć. Gorycz. Obrzydzenie. To właśnie teraz czuję.

 
  Dziwne jest to, że ludzie którzy kiedyś znaczyli dla ciebie tak dużo, teraz są twoimi wrogami. Prawda otworzyła mi oczy. Ukazała, że nie jesteś tym, kim myślałam, że jesteś. Odkryłam Cię. Twoje myślenie jest dla mnie coraz łatwiejsze do rozszyfrowania. Nie znałam Cię tak naprawdę. Teraz dopiero analizuję każde twoje słowo, twój ruch. W tym momencie jesteś dla mnie skreślony. Czego teraz najbardziej pragnę? Żebyś cierpiał. Cierpiał kurwa 1000000000 razy bardziej niż ja przez ostatnie 5 miesięcy. Żebyś w końcu poczuł co to ból. Żebyś kiedykolwiek zrozumiał co znaczy znosić takie katusze. Zrozumiał dlaczego zawaliłam pół roku nauki. Teraz tak bardzo żałuję tego, że straciłam rachubę czasu na takie gówno (czytaj. sztuczne uczucie). Nigdy nie potrafiłeś zrozumieć jak bardzo potrzebowałam empatii, życzliwości, pomocy. "Nie rzuciłem tych słów na wiatr", "To ty mi zniszczyłaś uczucia". Nienawidzę Cię za te słowa. Za każdym razem czytając je żywię do Ciebie wstręt. Żyjesz tylko swoim życiem nie przejmując się innymi. Nie wiesz co to przyjaźń, nie znasz znaczenia słowa miłość. Te uczucia nie są dla Ciebie czymś ważnym. Dbasz tylko o swoją dupę.
   Wspominam parę niezwykłych chwil, ale jest to dla mnie jak sen. I wiem jedno. Nie zmieniłeś się. Ty naprawdę byłeś taki cały czas, tylko teraz dopiero do mnie to dotarło jakim jesteś egoistą. Jak bardzo ranisz ludzi. Jak bardzo nie obchodzi Cię los innych. Niedawno moja najlepsza przyjaciółka powiedziała mi jak nazywa się takich ludzi, a mianowicie TOKSYCZNI. Dokładnie taki jesteś. Nawet jeśli nie zdajesz sobie z tego sprawy. I mówię Ci, że żałuję, że Cię poznałam. Prawda jest jedna, właśnie ją poznałam. Nie licz na żadne miłe powitanie z mojej strony kiedy Cię spotkam. Powiem krótkie "spie*dalaj" i koniec. Żadnego sympatycznego uśmiechu, ewentualnie zacznę się rechotać z twojego debilizmu. Cóż, takie jest życie. Coś się zaczyna i coś się kończy. 
   "Bez was nie mogę, a z wami nie umiem żyć". Ciebie już to nie dotyczy. Straciłeś wiele ludzi, w tym mnie, a żeby odzyskać ludzi musiałbyś się bardzo postarać. Oczywiście nie sądzę, że kiedykolwiek będę miała do Ciebie takie zaufanie jak kiedyś. To praktycznie niemożliwe. 2 lata się jakoś wytrzyma, a jak minie ten czas będę się cieszyć, że nie muszę patrzeć już na człowieka, przez którego czułam taki ból.
   Wiem, że i tak tego nie przeczytasz. Nawet nie wiesz, że piszę bloga. Może to i dobrze. Dużo rzeczy o mnie nie wiesz. Nadal. Nienawidzę Cię.

_________________________________________________________________________________

Musiałam napisać ten post. Wyrzucić to z siebie. Może mnie zrozumiecie. Mam nadzieję. Dopiero teraz czuję się wolna. Czuję, że żyję.
niedługo przybędę z nowym postem
zaczynam nowy rozdział w swoim życiu
żyć
nie umierać

Aneta.

6 komentarzy:

  1. gdybym mogła opisać moją sytuację użyłabym dokładnie tych samych słów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam z pewną osobą podobną sytuację, rozumiem bardzo dobrze...

    OdpowiedzUsuń
  3. Rany, jakie smutne... :( na szczęście ja nie doświadczyłam dotychczas czegoś takiego, ale współczuję Ci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ehh no cóż, dla takich ludzi nie warto marnować czasu ;)

      Usuń
    2. Racja. :)
      Nominowałam Cię do LBA (oczywiście nie musisz odpowiadać, wiem, że niektórzy się w to nie bawią, więc nie obrażę się ;) ): http://alicjonada.blogspot.com/2015/08/liebster-blog-award.html

      Usuń
    3. ja się w to bawię :D dziękuję bardzo c:

      Usuń