Wyrzucić to z siebie. Tylko tego pragnę.
Czy wy też tak czasem macie, że czujecie się jak niepotrzebna kupa gówna, którą można wyrzucić? Mówią, że rozumieją. Gówno prawda. Żyją swoim życiem i tylko czekają na kolejną sensację. Wygadają każdy sekret, który im powiesz. Staną się przez to "fajni", bo śmieją się z kogoś z "niższej ligi". Zabawne, że nawet w XXI wieku jest podział na grupy społeczeństwa.
Od dłuższego czasu bardzo dużo myślę i zdaję sobie, że nie pasuję do miejsca, gdzie się uczę, przebywam, żyję. Jestem zupełnie inna. Inna. Czy to by oznaczało, że gorsza?
2 ostatnie miesiące były dla mnie dziwne. Nigdy nie sądziłam, że w tak krótkim czasie wszystko, o czym myślałam obróci się o 180 . Nagle zaczęłam myśleć bardziej pozytywnie. Myśleć o przyszłości. Pomyślałam, że teraz jest na to czas. Potem może być już za późno. Nie mogę się znowu poddać. Nie mogę tak po prostu olać wszystkich i wszystkiego...na razie mi niestety nie wychodzi. Chcę, ale nie umiem. Nie mogę się skupić na przyszłości. Skup się na tym co kochasz. Niby banalne, ale dla mnie mało możliwe. Mam problemy ze skupieniem się. Niewiele osób o tym wie, ale taka jest prawda. Nie mam się z czym kryć.
Często nie rozumiem logiki ludzi. Cierpią, ale chcą też, żeby inni przez niego cierpieli. Staram się, dbam o ich uczucia, a nie dostaje za to nic...oprócz straty. Ignorowanie, udawanie, że tak naprawdę nie istnieje to za dużo. Kiedy się to skończy?
W środę wracam do szkoły i w sumie znowu się boję. Boję się spotkać kilka ważnych dla mnie osób. No ale co ja mogę? Odwagi nie nauczę się w krótkim czasie, albo nawet i w żadnym czasie,
Mówiąc krótko, niektórzy nie wiedzą co to empatia. Jeżeli im nie zależy to już mam to gdzieś...
Jakże jeden wieczór może zepsuć ci cały humor. Siedząc przy oknie na łóżku najlepiej mi się myśli. Chociaż czasem chciałabym wyłączyć myślenie. Wiem, że to niemożliwe, ale kurde. Za bardzo się zadręczam, a przestać nie potrafię. Nawet jak to nie jest moja wina, to i tak znajdę pretekst, że to przeze mnie.
Myślę, że nadszedł czas, żeby coś w sobie zmienić. Niekoniecznie mówię o wyglądzie, ale to jedna sprawa. Najbardziej myślałam o swoim charakterze. To trudna droga i muszę jakoś przez nią przejść. Czas leci nieubłaganie, a my starzejemy się coraz szybciej. Coraz starsi uświadamiamy sobie, co tak naprawdę jest dla nas ważne. Muzyka. To właśnie rzecz, którą kocham chyba najbardziej. Jedyna, która mnie nigdy nie zostawi. To jej chcę się oddać w całości. Czasem się załamuję, ale wiem, że o swoje trzeba walczyć. Marzeń nie chcę zostawiać w "sferze marzeń", bo to by było po prostu durne. Chcę o to walczyć, bo to ma być moim celem w życiu. Nie mogę się poddać.
Staję się coraz bardziej neutralna na pewne rzeczy. Nie chcę pokazywać, że mnie to nadal obchodzi. Jeżeli inni tak robią, to widocznie ja też mogę. Czasem potrzeba trochę przerwy, żeby pomyśleć czy robimy coś źle. W moim przypadku tak było. Uświadomiłam sobie, że nie myliłam się. Mam dwa oblicza. Coś jak rozdwojenie jaźni. Jestem zupełnie inna w szkole, w domu, jak poznaję nowych ludzi...sami wiecie, w różnych sytuacjach. I tak naprawdę teraz zdaję sobie w pełni świadomie z tego sprawę. Chciałabym to zmienić, ale..jak? Nie potrafię. To samo mi już weszło w krew, że tak powiem. Może tak jest dlatego, że za każdym razem boję się, że coś spieprzę? Nie wiem tego. Nie znam siebie samej do końca...i poznać nie potrafię.
"Don't let them say you ain't beautiful
They can all get fucked, just stay true to you"
Możecie się ze mną kontaktować za pomocą :
- FB : https://www.facebook.com/aneta.sz.5
- Ask.fm : http://ask.fm/AnetaSz
- GG : 49531156
- YT : https://www.youtube.com/channel/UCBBy3muFEb-utGkbTiZQ1DA/
Aneta c;