Czy też macie tak czasem, że nie wiecie zrobić? Jesteście w tak głupiej sytuacji, w takiej dupie, że nie macie pojęcia jak postąpić, żeby nie zranić ani siebie ani nikogo? Potem i tak zostajecie wykiwani. Sami, bez niczyjej pomocy. Najpierw sami ją oferują, a potem odchodzą. Zostajecie sami z problemem. Nie możecie już na nich liczyć. Czekacie na jakiś znak od nich...cud...ale wszystko na nic. Pustka. Tylko wy. Sami. Wszystko nagle znika niczym bańka mydlana. Wspomnienia zostają. I te miłe i te złe. Jestem człowiekiem, który bardzo rozpamiętuje swoją przyszłość i to jest moja wada. Zamiast zapomnieć, pozwolić temu odejść...nie potrafię, a może i nie chcę. Nie wiem już. Nie ogarniam samej siebie.
Czasem zastanawiam się jak możliwe jest, że całe nasze życie zmienia się w ciągu kilku minut. Jak bardzo ono może się zmienić, kiedy podejmiemy złą decyzję. Żałujemy potem tego, ale jest już za późno. Nie powinno się tak zdarzyć. Zła decyzja skomplikowała wszystko. Głupi impuls. Zbyt szybko kazał mi działać. Wahałam się, ale klamka już zapadła. Nie było żadnego wyjścia. Czułam, że coś jest nie tak i do tej pory to czuję. Najgorsze jest to, że nie wiem co. Po prostu jeden koniec nie wiąże się z drugim. Tak jakby w układance brakowało paru puzzli albo były one wymieszane z inną.
Chcesz poprawić sytuację, a tylko ją pogarszasz, Masakryczne uczucie. Zaczynasz już świrować. Nie wiesz co w końcu robisz nie tak. Starasz się pomóc sobie i innym, nie skrzywdzić nikogo...a co za to dostajesz? Nie dość, że nie pomogłeś to jeszcze pogorszyłeś sytuację.
Rozumiem swój błąd, ale nie wiem jak to przyznać. Nie wiem, czy mam wystarczająco dużo odwagi, żeby wszystko naprawić. Czy dam radę...? Jeszcze 12 godzin temu miałam wszystko poukładane, cały plan, a teraz? Jestem pewna, że to nie była dobra decyzja, jednak nie jestem przekonana do tego drugiego rozwiązania. W końcu wymyśliłam to sama pierwszy raz. Nikt mi nie pomagał w podjęciu tego kroku. Coś, co się zaczęło, musi się kiedyś skończyć. Nawet jeżeli nie będę w pełni zadowolona, to jest to jedyne odpowiednie wyjście z tej chorej sytuacji.
Zapomnieć, odpuścić, wyrzucić i nie wracać. Muszę sobie to zakodować w mózgu, nawet jeżeli jest to prawie niemożliwe. Nie mogę się pogodzić z sytuacją i przyznaję się do tego bez bicia. Żałuję, że nie mogę cofnąć czasu. Teraz, kiedy wszystko sobie przemyślałam, żałuję pewnych rzeczy i gdyby to było teraz, podjęłabym inną decyzję, powinnam pomyśleć pięć razy zanim zdecyduję, ale cóż..za późno już na to. Żyjemy tym, co jest teraz. Musimy się martwić o jutro, nie wczoraj. To co było nigdy już nie powróci. Trzeba się z tym w końcu pogodzić, bo takie jest życie. Może i jest ono bolesne, ale takie już jest. Nie idealne, bo nie jest bajką Disney'a. Nie zawsze ma szczęśliwe zakończenie, niczym w "Śpiącej królewnie" czy "Kopciuszku". Jesteśmy panami swojego losu. To my decydujemy jak się ono potoczy, jak będzie wyglądać nasza przyszłość, kolejny dzień, miesiąc, rok...
"Mogłaby zamknąć oczy, udawać, że wszystko jest w porządku. Wiedziała jednak, że nie da się żyć z zamkniętymi oczami."
/Także to na tyle. Jeżeli macie jakieś pytania czy sprawę to piszcie :
- FB : https://www.facebook.com/aneta.sz.5
- Ask.fm : http://ask.fm/AnetaSz
- GG : 49531156
- YT : https://www.youtube.com/channel/UCBBy3muFEb-utGkbTiZQ1DA/videos
Aneta.
/Także to na tyle. Jeżeli macie jakieś pytania czy sprawę to piszcie :
- FB : https://www.facebook.com/aneta.sz.5
- Ask.fm : http://ask.fm/AnetaSz
- GG : 49531156
- YT : https://www.youtube.com/channel/UCBBy3muFEb-utGkbTiZQ1DA/videos
Aneta.