poniedziałek, 27 marca 2017

Niezapomniane

                         
                                                                                                 

Podaj mi choć jedno miejsce
Do którego mogłabym należeć
Jednak myślę, że jedyne takie
To Twoje Serce



Dzisiaj mijają dwa lata.
   Najgorsze to jest chyba to jak bardzo wciąż Cię kocham. Jak bardzo jestem zazdrosna. Jak często jest mi źle. Jak często płaczę, wciąż z tego samego powodu. Skąd mam wiedzieć czy mam jeszcze na co czekać? Często zadaję sobie pytania "Po co ty jeszcze żyjesz? Nie lepiej by było skończyć ze sobą?". Bo w zasadzie człowiek jest bezużyteczny bez miłości. Czuje coraz mniej. Przestaje być sobą. Nie umie przestać kochać tej jednej osoby.
   I kiedy ludzie spytają "Ile ty dziecko masz lat, co? 15? Co ty możesz wiedzieć o miłość?". Wiek nie czyni mnie dzieckiem czy dorosłym. To moje czyny i podejście do życia wykazuje takie rzeczy. Jestem dzieckiem, jestem często dziecinna, ale potrafię być dojrzałą, rozsądną i szczerą osobą. Więc czemu nie mogę uzyskać tego samego w zamian? Czemu nie mam prawa być w końcu szczęśliwa?
    Wierzę w to, że nasze spotkanie nie było kwestią przypadku. Każde zdarzenie ma jakiś cel. Jednak czym mają być ostatnie tygodnie? Karą za bycie złym człowiekiem? Tracę już zmysły. Nie wiem co mogłabym jeszcze zrobić.
    Czuję, że jeśli nic więcej się nie wydarzy, to każde z nas pójdzie swoją drogą, ja będę pogrążona w głębokim smutku, a ty zwyczajnie to olejesz.
    Do cholery jasnej, kiedy to się skończy? 
    
    Tańczę. Śpiewam. Płaczę. Jem. Maluję. Płaczę. Czytam. Słucham. Płaczę. Wyrzucam. Wymiotuję. Płaczę. Spalam. Wyłączam. Płaczę.
Wycieram ręką mokre policzki i idę po chusteczki.
Patrzę w lustro.
I płaczę.

        3 pieprzone miesiące. Po tym wszystko się skończy. Czy mogę tego żałować? Tego wszystkiego? Czy powinnam? Tyle rozmów. Śmiechu. Płaczu. Czy to wszystko ma tak zwyczajnie zostać...stracone? Czy nie ma jakiegoś innego wyjścia?
    Jestem tak strasznie zagubiona, mój umysł wariuje, a serce przestało podpowiadać. Kogo albo czego mam teraz słuchać?
    Czy ludziom trzeba rysować strzałki, żeby szli w dobrą stronę?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

   Kiedy to minęło?
   Czas. Ciekawy.
   Potrzebować a chcieć. Jest różnica. Jak między posiadać i nie mieć. Zabawne. I proste do tego.
 
   Zna ktoś jakiś wysoki wieżowiec? Potrzebuję najwyższego. Jak najwięcej pięter.


Brakuje mi powietrza. 
To tak jakby ktoś wyrywał mi płuca. 

 
   Kiedyś byłam taka kreatywna. Teraz nawet zdań nie potrafię dobrze złożyć.


/Heroine

czwartek, 16 lutego 2017

Odnajdując siebie.


        

     Czekam.
I nie przestanę.
Może to głupie.
Ale ja nigdy z Ciebie nie zrezygnuję.


 
    Kiedy tak bardzo się zmieniłam? A może zawsze taka byłam? Czy możliwe, że czuję tak straszną pustkę z tego samego powodu? Jednocześnie odważyłam się zrobić coś tak niemożliwego...Wciąż. Niezmiennie. Czuję to samo. Może nawet silniej i głębiej. 
 
    "Jeszcze dzisiaj muszę zrobić tyle rzeczy. Jutro sprawdzian z angielskiego, a ja nie umiem połowy. Uspokój się. Dasz radę. Dobra, ustawiłam budzik. Położę go i pójdę w końcu spać. Wdech...wydech.
Nie, muszę sprawdzić czy jest dobrze nastawiony. Okej, jest w porządku. Aneta, na sto procent? A co jeśli się spóźnię do szkoły? Znowu będę panikować. Muszę sprawdzić jeszcze raz. Dobra, teraz już mogę w końcu zasnąć. O matko, a co jeśli zawalę historię? Przecież tak naprawdę nic nie umiem. A co się stanie, jeżeli nie zamknę drzwi lub nie wyłączę gazu? Oddychaj, spokojnie. Wszystko będzie dobrze. Wdech...i wydech. I jeszcze raz. Głęboki wdech. Wszystko będzie dobrze. I jeszcze raz."

   Nie umrę. Jedyna rzecz, której powinnam być pewna.

   Mogę się na niego spojrzeć i nie odwracać wzroku? Czy to nie jest obsesja?
Jestem beznadziejnie zakochana. Uczucie, które we mnie jest to jedna z niewielu rzeczy, które są tak prawdziwe. Pragnę zatopić się w nim w całości. Chcę trzymać cię za rękę i nigdy nie puszczać.
   A tak właściwie to czego mi brakuje? Lub co zrobiłam, że nic się nie zmienia, mimo, że tak dużo osiągnęłam? A może to ja jestem niecierpliwa?

  Anarchia panuje w moim umyśle. Jestem więźniem własnego życia. Wołam o pomoc, ale na tyle cicho, że nikt mnie nie słyszy. A może tylko udaję taką ofiarę? Wymyślam sobie problemy?
Co jeśli tak jest?
  Chaos. Ogromny chaos. Wypełnia moją duszę w nieskończoność.

   Świat został stworzony w bardzo niesprawiedliwy sposób. I nienawidzę tej całej zabawy w schematyczne życie. Dom, szkoła, nauka, dom. Następnie dom, praca, praca, praca, dom. Potem ewentualny związek, dzieci, starość, śmierć. Skoro zostaliśmy stworzeni, to czemu cały nasz żywot jest tak strasznie beznadziejny i bezsensowny? Dlatego właśnie nie wierzę w Boga. Nie potrafię wierzyć w te bajki dla dzieci. Jasne, teraz zagorzali katolicy powiedzą, że jestem taka, że żeby uwierzyć muszę to zobaczyć, dotknąć, poczuć. Może to i prawda, ale większość ludzi jest takich.

   Jestem samolubna. Okropnie nieludzka. Niemyśląca i bez serca.

   Jeszcze nie raz zapłaczę. Z twojego powodu. Już dzisiaj wyrzuciłam 2 chusteczki.

 
Prowadź mnie i moje serce.
Tam gdzie jego miejsce.



Walcz.
Jeśli ci zależy to nie możesz się poddać.
Nigdy. 


/Aneta


 

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Dlaczego?

8.12.2016

Dlaczego?
Dlaczego mnie nie widzisz?
Dlaczego mnie nie słyszysz?
Dlaczego nie jestem już ważna?
Dlaczego czuję pustkę?
Dlaczego jestem sama?
Dlaczego Cię wciąż kocham?
Dlaczego?

 
 Czasami czuję, że nie jestem w stanie nic zmienić. Innym daję rady, a sama ich nie biorę do siebie.
Jestem okropnym człowiekiem. Chociaż nie wiem czy nawet człowiekiem.
Zawsze wszystko niszczę.
Czemu nigdy nie mogę być wystarczająco dobra? Idealna? Jak oni wszyscy. Dlaczego ta doskonałość otaczająca mnie nie dotyczy?
Czyżbym sobie zasłużyła na taką karę? Czy to jest w ogóle jakaś kara?
Jedyne co we mnie się dzieje to chaos. Ogromny chaos. Dezorientacja. Brak siły.
Tylko wieczne poczucie winy. Robienie z siebie ofiary. WIECZNA TRAGEDIA. 
Po co w ogóle ja żyję? Dla cierpienia? Dla niszczenia siebie i innych? Dla kogo? Siebie?
Na pewno nie.

Tęsknie za prawdziwym życiem. Wspomnienia przywołują wspaniałe chwilę, których teraz mi bardzo żal. Dlaczego czas tak szybko mija? Jest moim największym wrogiem.
Dlaczego znowu czuję się samotnie? Przecież nie jestem sama. Mam pełno przyjaciół, rodzinę. Wszystko, co najważniejsze w życiu. Czego chcieć więcej? Czego?!
Chcę być wolna. I silna. Mająca czas na wszystko. Inteligentna. Zdrowa. Ładna. Szczupła. Idealna.
Zabierzcie mój mózg. I pozostałości z serca. Zabierzcie!

_________________________________________________________________________________

Życie jest złe.
Najgorsze nieodwzajemnione miłości.
Uczucie zimna.
Samotność.
Kołatanie serca.
Mdłości.
Zostawmy to wszystko.
Opuśćmy ten świat.
Bądźmy wolni.
Żyjmy prawdziwie.



Jestem samolubna. Strasznie samolubna. Słaba.

Nie jestem znowu sobą. Nie mogę tego zrozumieć.


_________________________________________________________________________________


Odpowiedz mi na to pytanie.
Czy każdy wrażliwiec jest artystą...? Czy to każdy artysta jest wrażliwcem?


Czy kiedykolwiek zrozumiesz, że byłeś pierwszym, którego pokochałam?
Idealnie i prawdziwie.
Nigdy nie mogłam zrozumieć dlaczego.
Kocham u ludzi wyjątkowość...inność.
I właśnie to zobaczyłam w Tobie.
Tylko w Tobie.
 _________________________________________________________________________________

   Gdybym tylko zawsze robiła to o czym pomyślę. Jestem w tych kwestiach naprawdę kiepska. Mówię o noworocznych postanowieniach. Minęło 10 dni, a ja wciąż stoję w miejscu i nie wiem jak się ruszyć. Która droga jest tą właściwą? Skąd będę wiedziała, że to własnie ta?
   Czasami zachowuję się jak małe dziecko. Obracam się dookoła z głową podniesioną ku górze
i jedyne co widzę to sufit. Powinnam dostrzec jego barwę, kurz na lampie czy nawet pajęczynę
w kącie. Jednak, gdy pomyślę o czymś zupełnie innym tracę kontrolę nad moją wyobraźnią tworząc kolejne, trudne do spełnienia marzenia,
   Kiedy minęło te 15 lat? Wytłumacz mi, jak to jest możliwe, że już "zaraz" będę dorosła?
Nie jestem gotowa. Na nic.

Czuję strach o przyszłość swojego kraju. Strach o życie swoich bliskich i własne.

Strach to mój wróg. On niszczy moje zdrowie, prześladuje mnie i będzie to robił, aż do wyniszczenia mojej psychiki.


/Post pisany na przełomie 12.2016/01.2017

Heroine

czwartek, 13 października 2016

Chaos~

20.08.2016

   "Pół roku temu byłam w stanie myśleć, że nikogo nie obchodzę, że tak naprawdę nie powinno mnie w ogóle tu być. Codziennie mogłam płakać i myśleć jak bardzo mi jest źle. Nie akceptowałam ani nie doceniałam siebie ani trochę."
 


     Jestem pewna, że każdy chociaż raz w swoim życiu pomyślał "Dlaczego żyję? Po co? Czy moje istnienie coś znaczy?" Ja bardzo często filozofuję na ten temat i uwierzcie mi, w końcu doszłam do tego. Znalazłam odpowiedź na to pytanie zawartą w ogromnej ilości przykładów. Żyjemy po to, by się rozwijać, spełniać swoje marzenia, osiągać sukcesy, doświadczać wielu pięknych chwil, zakochać się, zaryzykować. Wiecie jak życie jest krótkie? Po co je marnować? Róbcie wszystko co chcecie.


13.10.2016

Wczoraj zaprosiłam go na bal. Czekałam i czekałam na jego odpowiedź, aż w końcu sama do niego podeszłam. Powiedział, że nie, bo koleżanka już sobie ustaliła z kim tańczą. Odrzucona. Znowu. Nawet nie zawalczył. Pokazał, że ma to totalnie w dupie. Czemu ja tak nie potrafię? Czemu nie umiem przestać robić z siebie ofiary? Jestem słaba. Cholernie słaba.
Czuję się źle. Znowu czuję, że jest źle. Nie układa mi się zupełnie nic. Oceny znowu lecą w dół, nic nie umiem poprawić. Jestem beznadziejna i nie nadaję się nawet do gimnazjum.
Dlaczego nie dojrzałam do tej pory? Jestem taka głupia i naiwna. Nie jestem ani trochę inteligentna. Nie myślę do przodu, mimo, że powinnam.
Zaniedbuję wszytko. Siebie też. Nie obchodzi mnie mój wygląd, bo przecież i tak się mną nie interesuje. Moja dieta. Totalny chaos i anarchia. Umysł? To lepiej nie wspominać, jest aż tak źle.
Czemu nie mogę się zatrzymać w czasie? Albo ruszyć do przodu? Jestem pomiędzy tym wszystkim, jeśli to możliwe.
Uciekam od wszystkiego. Jestem tchórzem. I sama jestem sobie winna.
Jak nie narcyz to totalna beznadzieja.
Dlaczego nigdy nie mogę dostać tego, czego pragnę? Dlaczego on mnie wcale nie zauważa? Nie walczy, tak jak ja? Nie próbuje. Nie żałuje. Nie rozpamiętuje.

Wiem, że go kocham. W głębi serca to czuję. Na pewno. 



/Zawaliłam każdą możliwą rzecz.
 Wybacz osobo, która to czytasz.
 Nie rozumiem już niczego.

piątek, 29 kwietnia 2016

Błędne koło



18.04.2016

    Mam znowu ten czas, kiedy nic mi nie wychodzi. Ciągle mi czegoś za mało. Coś mi przeszkadza. Nie mogę się wyluzować. Jakakolwiek myśl dotyczy nauki lub jakiegoś innego problemu. Czasem myślę sobie, że to wszystko nie ma najmniejszego sensu. Że nic mi się i tak nie uda osiągnąć. Nienawidzę swojego pesymizmu. Cokolwiek miałabym zrobić zawsze będę negatywnie nastawiona do tego.

   Tak bardzo nienawidzę ludzi. Jako całości. Oczywiście, są poszczególne osoby będące normalnymi, jednak dobija mnie jak niektórzy mogą być tak zepsuci i nieczuli. W naszych czasach liczy się dla nastolatków tylko fejm i kasa. Czasem czuję się, że nie pasuje do tego okresu. Wolałabym się urodzić wcześniej, kiedy dla innych najważniejsi byli przyjaciele i rodzina. Nie rozumiem tego, że podczas wojny ludzie potrafili sobie pomagać, nie zapominali o uczuciach...a teraz? Co tak naprawdę jest dla nich priorytetem?

29.04.2016

   Wczoraj wróciłam z wycieczki 3-dniowej. Przeżyłam naprawdę wiele wspaniałych chwil, poznałam lepiej wielu ludzi i zyskałam przyjaciół. Ale jak zawsze pod koniec, ostatniego dnia musiało się coś zepsuć. Domyślcie się co się stało.
   Co ja teraz znowu robię? Myślę. Myślę dlaczego mam tak cholernego pecha. Dlaczego znowu ja?
Cholera, nic mi ostatnio nie wychodzi. Nawet ten post jest do dupy.
   Szczerze to ta wycieczka mnie zmieniła. Sama nie wiem czy na lepsze. Mam jednak świadomość, że jest więcej ludzi na których mogę liczyć. Jednak ta jedna, jedyna rzecz nie daje mi spokoju. Nie mogę znowu sobie z tym poradzić i sobie odpuścić. Błędne koło i głupie nadzieje. Naiwne pytania.

  Chciałabym być pewna czegokolwiek. Żyję w ciągłym stresie. Chcę już wakacje, bo nawet w majówkę muszę zrobić tak wiele rzeczy. Boże, czuję, że to życie mnie już męczy. Znowu. Pięknie byłoby zasnąć tak na dwa miesiące i obudzić się w doskonałym humorze oraz chęci do życia. Kolejna nierealna rzecz. Naprawdę żałosne.

/Nieumarłamjeszcze.

Aneta
.

wtorek, 26 stycznia 2016

Ulotne.


Jest taki sam.
Jak każdy.


          Zostajesz sam. Tracisz grunt pod nogami. Starasz się być dla każdego miłym, pomagać w problemach, a co za to dostajesz? Nic. Zupełnie nic. I jeszcze pretensje. Nikt tego nie docenia. Nie zauważa co robisz. Jak bardzo ci zależy. Hipokryzja.
          Jak mam zapomnieć? Jak zostawić w tyle? Jak zająć się czymś o wiele bardziej pożytecznym? Jak znaleźć prawdziwe szczęście? Prawdziwych ludzi? Prawdę?
         
Tracisz wszystko. To cię zabija od środka. Zamiast pomagać bardziej dobija. Obiecujesz? Obiecuję. Kłamstwo. Znowu kłamstwo. Każdy jest fałszywy.
          Wszystko co czuję to sto tysięcy myśli i pytań kłębiących się w mojej głowie. Ale gdzie odpowiedzi? Nie istnieją.
           Zniszczył mnie. Ostatecznie zostałam wykończona do zera.
           
Jaki jest sens tego wszystkiego? Czy to radość? Uczucie przewagi?
           I gdy znowu zostajesz sam myślisz sobie czym jest tak naprawdę życie? Jeśli to jest życie, to ja chyba podziękuję. Chodź przez chwilę bądź szczęśliwy. Ciesz się z tego jaki jesteś. Brednie. 
           Dostrzeż jak wielu ludzi ranisz.
           Często zastanawiamy się nad dobrym podjęciem decyzji. Gdy już to wykonamy obwiniamy się, że źle zdecydowaliśmy. Myślisz sobie, że znowu nie myślisz racjonalnie.
           Wrażliwość jest jedną z największych wad człowieka, szczególnie w naszych czasach. Nie potrafię mieć czegoś/kogoś w dupie, jeśli mi zależy, nawet udając. Wytrzymuję dzień. Może dwa, a potem znowu się przełamuję. Błędne koło. 
           Możemy się mijać. Nie odzywać do siebie. Ale powinniśmy pamiętać wszystkie pozytywne chwile, bo one są więcej warte niż jakieś tam pieniądze.
         


/ Musiałam coś ze sobą zrobić. Sądzę, że ten post może być niezrozumiały. Jednak może się spodoba. Pisałam to będąc w stanie kompletnego załamania.
 Zrozumcie skutki powstania tych wypocin.
 Aneta

czwartek, 24 grudnia 2015

.


Zostawiłam w nim cząstkę siebie.
Nie potrafię bez niej normalnie funkcjonować.
Gasnę.

12.11.2015
   Czuję się pusta. Doszczętnie się rozpadam. Nie widzę przyszłości. Tak bardzo pragnę jednej rzeczy. Cóż mogę zrobić, żeby sobie pomóc? To bardziej bolesne niż poderżnięcie gardła. Próbuję czuć wszytko normalnie...ale nie potrafię.
   On jeszcze nic nie rozumie. O niczym nie wie...Zniszczył mnie.


10.12.2015

Żałośni jesteście. Bezduszne istoty. Niech was szlag trafi. Nienawidzę was kurwa wszystkich.


24.12.2015


  Przepraszam za nieobecność, chociaż pewnie i tak nikt tego nie czyta.


  Z całego serca chciałabym Wam życzyć wesołych świąt Bożego Narodzenia oraz szczęśliwego Nowego Roku. Żeby każdy z Was był zdrowy, szczęśliwy i spełniał swoje wszystkie marzenia. Abyście nigdy nie odczuwali bólu, żyli chwilą. Życzę Wam także, powodzenia i sukcesów w każdej dziedzinie.

Aneta






idealna piosenka.